Pułkownik uzmysłowił sobie, że pokój motelowy to nie dom, gdzie zawsze można znaleźć najróżniejsze, mniej czy bardziej nieodpowiednie rzeczy. A przede wszystkim był pewien, że w jego pokoju nie znajdą niczego, co pozwoliłoby wysunąć przeciwko niemu oskarżenie. .

Nie czekając na odpowiedź wyciągnął z kieszeni na piersi wizytówkę firmy i wręczył Tikowi. Sam wydrukował ją na starej prasie drukarskiej, którą jego wuj Tytus kupił kiedyś i przywiózł do swej składnicy złomu. Na wizytówce można było przeczytać:. W czwartek wieczorem, gdy Mitch i Abby raczyli się wspaniałą rybą z grilla w "Lighthouse", restauracji położonej przy drodze do Bodden Town, Laney, agent Laney, ubrany w typowy wyspiarski strój i nie różniący się wyglądem od miejscowych Murzynów, zatrzymał się przy ich stole. Tarrance uparł się na to spotkanie.. - Mamy kontakt z rzeczoną bazą? - spytał Granville.. Jednym z zakresów działalności ludzkiej, który skorzystał niebywale z dodatkowych funduszów i środków, uwolnionych dzięki demilitaryzacji, został błyskawicznie rozwijający się Program Badań Systemu Słonecznego Narodów Zjednoczonych. Spis spraw, za które odpowiadała ta organizacja, był długi. Obejmował sterowanie pracą wszystkich sztucznych satelitów na orbitach Ziemi, Księżyca, Marsa, Wenus oraz okołosłonecznej; budowę i kierowanie wszystkimi bazami załogowymi na Księżycu i Marsie oraz załogowymi laboratoriami orbitalnymi nad Wenus; wystrzeliwanie automatycznych sond głębokiego kosmosu oraz planowanie i kierowanie ekspedycjami załogowymi do planet zewnętrznych. Program Badań Systemu Słonecznego Narodów Zjednoczonych rozrastał się więc dokładnie we właściwym tempie i we właściwym momencie, aby wchłaniać zasoby talentów technologicznych, uwalnianych w miarę likwidowania największych ziemskich programów zbrojeniowych. A wraz z upadkiem nacjonalizmów i demobilizacją większości sił zbrojnych, niespokojna młodzież nowej generacji znalazła ujście dla swej żądzy przygód w umundurowanych oddziałach Sił Kosmicznych Narodów Zjednoczonych. Była to epoka, w której żyło się w podnieceniu i oczekiwaniu ogarniającym pionierów nowych granic, posuwających się skokami od planety do planety przez cały system słoneczny.. Sekretarka zawahała się przez moment, lecz ponagliło ją surowe spojrzenie Jupitera Jonesa. Zniknęła za obitymi skórą drzwiami gabinetu.. - Świetnie. Kiedy wyruszam?. Mitch skinął głową, ale nie wywarło to na nim większego wrażenia. Taki był standard.. — Przyszliśmy po wiadomość, którą pan Zegar wysłał do pana — powiedział otwarcie Jupiter. — Zostawił notatkę, w której polecił odebrać od pana pewną informację.. Niosąc tace z posiłkiem Hunt i Danchekker przepchnęli się wśród jedzących, grających w karty oraz wrzaskliwie debatujących grup i znaleźli wolny stolik pod ścianą. Usiedli i zaczęli ustawiać talerze na stole..