Hotel “Palace” znajdował się w samym centrum, na ulicy, która opadała lekko w kierunku rzeki Paragwaj, płynącej majestatycznie w oddali. Nate dał taksiarzowi garść monet i czekał cierpliwie na resztę. Podziękował mu po portugalsku nieśmiałym obrigado. Kierowca uśmiechnął się i powiedział coś, czego on z kolei nie zrozumiał. Drzwi prowadzące do holu stały otworem, tak jak wszystkie drzwi wejściowe w Corumbie. .

- Oczywiście, że nie - powiedział September. - Ale zajęło to trochę czasu. Może wystarczająco dużo. W każdym razie musimy teraz próbować się oswobodzić. Na myśl, że to okropieństwo miałoby dostać w swoje ręce nawet jeden porządny pistolet, w żołądku mi się przewraca.. Wreszcie Danchekker, który przez cały czas zachowywał milczenie, zwracające uwagę, a w miarę przedłużającej się debaty okazywał coraz większą niecierpliwość, uzyskał od przewodniczącego zgodę na zabranie głosu. Wstał z miejsca, chwycił dłońmi klapy marynarki i odchrząknął:. - Popukać na komputerze? Co chcesz przez to powiedzieć, Ed? Na jakim znowu komputerze?. Mały mężczyzna pojechał prosto do Klauzury. Szopa ostrożnie szedł za nim z pochyloną głową. Był pewien, że Asa nie będzie nic podejrzewał, nawet jeśli się obejrzy. Na ulicach panował tłok. Asa zostawił wóz w publicznym gaju po drugiej stronie uliczki biegnącej wzdłuż muru otaczającego Klauzurę. Był to jeden z wielu. Ta myśl będzie jej dodawała sił w podróży. Pamiętała jak przez mgłę, że Dearfs Hotel w Peszawarze wydawał jej się prymitywny, ale nie bardzo pamiętała, na czym polegał ten prymityw. Czy to możliwe, że uskarżała się na hałasującą instalację klimatyzacyjną? Na miłość boską, tam były przecież prysznice!. - Są dla niej jakieś wiadomości?. . — Niech Bóg ma nas w swojej opiece, ale whisky nie zaszkodzi — powiedział po angielsku i nagle w jego oczach ukazał się błysk zrozumienia.. - To Koriel - powiedział Garuth..